Łatwo kochać grzeczne dziecko

Grzeczne – czyli jakie? Zachowujące się zgodnie z oczekiwaniami, czyli pozytywnie reagujące na prośby, będące w dobrym nastroju, dobrze się uczące, zjadające to, co dostaje na talerzu? A co przeżywają rodzice kiedy niemal bez przerwy mierzą się ze sprzeciwem ze strony dziecka, ze wstydem, gdy bije inne dzieci, gdy za nic w świecie nie daje się zbadać lekarzowi, używa wulgaryzmów, itp.?
W dobie dbania o dzieci zapominamy, że rodzic też człowiek. Ma ograniczone zasoby cierpliwości, wytrzymałości, wewnętrznego spokoju. Ma przecież swoje życie, relację z partnerem, trudy w pracy, choruje. Rodzicielska miłość powinna być bezwarunkowa, bezinteresowna, cierpliwa, trwała, etc. Dzieci zasługują na to, by być kochane bez względu na to jakie są, ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, fochami, uporami, pyskówkami. Łatwiej powiedzieć – trudniej wcielić w życie.
To, jakimi rodzice nie są, a pragnęliby być, jest powodem przeżywania wstydu, poczucia gorszości czy winy. Utrudnia to sięganie po profesjonalną pomoc. Rodzice zapominają bądź nie wiedzą, że większa ich uczciwość i otwartość w rozmowie z psychologiem, służy lepszemu rozumieniu wewnętrznego świata dziecka, stosunku do niego, rodzaju relacji miedzy nim a rodzicem. Etykietowanie dziecka, etykietowanie rodzica, w niczym nie pomaga. Wręcz przeciwnie. Może przyczyniać się do zawężonego rozumienia trudności, stanowić presję do szybkich rozwiązań. Szybkich- nie oznacza najkorzystniejszych dla młodej psychiki.
Czasem charakter rodzica w spotkaniu z charakterem dziecka tworzy mieszankę wybuchową. Trudność może wynikać z faktu, że dziecko zaczyna przypominać nielubianą teściową czy partnera, z którym właśnie się rozstajemy. Wtedy warto dla siebie i ochrony relacji z dzieckiem dotrzeć do prawdziwych źródeł problemu, uświadomić je i rozwiązać.
Rodzic kochający dziecko mierzy się z ambiwalentnymi uczuciami do niego. Jednym razem chodzi dumny jak paw, zbiera pochwały jakby odcinał kupony z wygranej na loterii. Trudniej jest, gdy dziecko doprowadza niemal do szału, kompromituje, prowokuje do agresywnych zachowań –do karania, krzyku, zaostrzonej kontroli. Rodzice powinni zastanawiać się, szukać odpowiedzi na pytanie dlaczego dziecko zachowuje się w dany sposób i do czego jest mu to potrzebne? Paradoksalnie kara jest też sposobem na zwrócenie uwagi.
To, że rodzice doświadczają skrajnych emocji wobec dzieci nie jest niczym złym. Kłopot może pojawić się wtedy, jak zareagujemy pod ich wpływem.Istotne jest aby w miarę możliwości, nie rozładowywać na nim nieprzyjemnych emocji. Idąc za pierwszym impulsem, równocześnie zamykamy sobie drogę do chłodniej oceny sytuacji i reagowania w taki sposób, aby minimalizować straty. Myślę, że wielu rodziców jest w stanie przywołać takie sytuacje, w których z powodu dzieci byli zirytowani czy przeżywali upokorzenie. Ale również spoglądając na to, z perspektywy czasu, można z nich wyciągać wnioski, czy nawet opowiadać jako anegdoty.
Wszyscy popełniają błędy. Uświadomienie sobie, że nie ma doskonałych rodziców jest sposobem wybaczania sobie. Pozwala to każdego dnia uczyć się, jak być lepszym rodzicem. Ułatwia wybaczanie dzieciom. Uspakaja emocje, co wpływa na poprawę relacji. Może stanowić motywację dla dzieci. Ważne, aby pomimo wściekłości, bezradności, wstydu – miłość do dziecka brała górę. Aby rodzic nie był uraźliwy i niedostępny z powodu wywołanych przez dziecko emocji. Ważne jest zrozumienie, spokojne rozmawianie o danej sytuacji, jasne określanie swoich wymagań, konsekwencja. Świat dziecka wygląda zupełnie inaczej niż dorosłego. Może pomyślicie, że to banał, ale chyba rzadko zastanawiamy się nad sensem tego faktu. Dzieci w pierwszej kolejności działają w emocjach. Nie potrafią określić powodów swoich kaprysów, nieznośnego zachowania.Ponadto podczas rozwoju, mają dla siebie emocjonalnie trudne zadania do pokonania, np. poradzić sobie z rozłąką z mamą, przełamać wstyd, chcieć uzyskać dla siebie profity, wyjść „cało” z konfliktu.
Nie chodzi o to, by dziecko nie widziało rodzica rozgniewanego, zawiedzionego, niezgadzającego się na dane zachowanie czy kaprys – bo to głównie kojarzy się z terminem „bezstresowe wychowanie”. Ważne jest, aby dziecko, widząc rodzica w różnych stanach emocjonalnych, doświadczając z nim burzliwej relacji, czuło się przez niego kochane. Nie tylko było kochane, ale czuło się tak. Oznacza to, aby w słowach krytyki nie było upokarzane. By miało prawo popełniać dziecięce błędy i mogło z nich wyciągać wnioski. By dostawało szanse nawet kilkakrotne – nie wszystkiego da się nauczyć za pierwszym, czy drugim razem. By miało prawo do swojego zdania i złości, nawet jeżeli w rezultacie i tak ma się dostosować do zasad proponowanych przez rodzica. Wszelkie błędy i upadki mogą posłużyć relacji. Mogą wzmacniać rodzica i dziecko.
Dziecko, które czuje się kochane będzie mieć poczucie, że jest ktoś, do kogo jest przywiązane, od kogoś jest zależne w sposób bezpieczny. Oczywiście będzie ono medicinesfinder w miarę swojego rozwoju fizycznego i psychicznego z tą zależnością walczyć, co stanowi dla rodziców kolejne wyzwanie. Ale wszystko to, odbywa się nie po to, aby rodzicom dokuczyć, ale uzyskać dojrzałą odrębność.

mgr Patrycja Sławińska
Zespół psychoterapeutów Stowarzyszenia MOST
Kielce, luty 2016 r.