Nerwica – z czym często uczymy się żyć – tylko, czy warto

Prawdopodobnie każdy człowiek przynajmniej raz w swoim życiu mógł doświadczyć objawów o charakterze nerwicowym i zupełnie nie mieć o tym świadomości. Choroba ma wiele postaci, a dolegliwości z nią związane bywają bardzo różne. Przejawia się ona w zaburzeniach normalnego funkcjonowania człowieka, w zakresie psychiki, uczuciowości i czynności fizjologicznych organizmu z wykluczeniem przyczyn biologicznych. Nerwica różni się od standardowych zakłóceń samopoczucia, tym, że ma charakter nawracający pomimo braku działania czynnika wyzwalającego. „Nie mam aktualnie żadnych stresów, a mnie dopadło ” – mawiają pacjenci.
Jest to choroba, która ma wiele odsłon i przejawia się w rozmaitych objawach. W różnym stopniu utrudnia funkcjonowanie: od napięcia, stresu, braku wiary w siebie do paraliżu życia swojego i najbliższych.
W przypadkach przewlekłego zmęczenia, trudnościach z koncentracją uwagi i pamięcią oraz zaburzeniach snu (np. trudności z zasypianiem, wybudzanie się w środku nocy) mogą tkwić oznaki pierwszych symptomów nerwicowych.
Chorzy na nerwicę zwaną histeryczną nieustannie wsłuchują się w swój organizm, odczuwają różne symptomy i odwiedzają lekarzy wielu specjalności. A gdy dowiadują się, że jest zdrowi – wściekają się. Ich ciało może doświadczać niedowładów, porażeń, napadów przypominających ataki padaczki, utraty przytomności, duszności, itp. Tak silne objawy utrzymują chorego w przekonaniu, że jest chory biologicznie i tylko taki sposób leczenia jest adekwatny. Zwykle taka postawa wynika z obawy przed zmianami. Prościej jest przyjmować leki na nadciśnienie, niż zmieniać styl życia, przewartościowywać wiele rzeczy i zacząć się nad sobą zastanawiać w procesie psychoterapii.
Innym symptomem mogą być stany niepokoju, wewnętrznego trudnego do określenia napięcia czy poczucia zagrożenia. Osoby takie boją się o siebie i o najbliższych w różnych aspektach. Lękają się oceny ze strony otoczenia i negatywnej opinii. Złemu samopoczuciu mogą towarzyszyć drżenia np. rąk, nadmierna potliwość, bóle w klatce piersiowej. Nerwica może przybierać też formę fobii, np. leku wysokości, lęku podróżowania samemu autobusem.
Innym obrazem tej samej choroby jest nerwica natręctw. To potoczna nazwa, pod którą kryją się zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Obsesje czyli powracające myśli, których trudno się pozbyć lub nimi kierować. Kompulsje polegają na sztywnych rytuałach (np. ciągłe mycie rąk, precyzyjne układanie przedmiotów na biurku) lub na przymusie wykonywania czynności umysłowych (np. liczenia). Nerwice natręctw najczęściej dotyczą sfer życia związanych z czystością, chorobą, seksem i religią. Obsesyjne myśli i kompulsywne czynności mają za zadanie chronić przed lękiem, nad którym chory inaczej nie umie zapanować. Powtarzanie pewnych rytuałów nie eliminuje w pełni napięcie ale daje chwilowe rozładowanie, pozorne poczucie kontroli.
Osoby, które uległy wypadkowi, mogą po czasie skarżyć się na nawracające bóle czy zawroty głowy, drżenie rąk. Takie objawy mogą sugerować zmiany organiczne w mózgu albo nerwicę pourazową. To trochę tak jakby w sytuacji stresowej organizm „spiął się i dał radę” a po fakcie następuje „odtajanie”. Jest już bezpiecznie i jakby z za kurtyny reaktywują się przeżycia w postaci somatycznej.
Długotrwały stres lub silne bodźce, które na nas działają,rozregulowują nasz układ nerwowy i w konsekwencji prowadzą do rozwoju nerwicy w postaci zaburzeń funkcjonowania różnych narządów wewnętrznych. Najczęściej dotyczy to układu krwionośnego i trawienia. Daje to objawy jak np. kołatania, bóle w okolicach klatki piersiowej, biegunki.
Wtórne skutkami nerwicy mogą być dwojakie. Paradoksalnie też pozytywne, zniechęcające do zmiany i podejmowania leczenia z powodu zainteresowania i opieki ze strony otoczenia. Dodatkowo mogą zwalniać i dawać racjonalne argumenty choremu, by nie podejmował wyzwań rozwojowych, zawodowych pod przykrywką: „przecież jestem chory”, „nie jestem w stanie”. Drugim skutkiem nieleczonej nerwicy jest utrata poczucia własnej wartości i radości życia. Objawiać się to może wypadaniem z ról społecznych i rodzinnych (niewchodzenie w związki, niepodejmowanie pracy), zbędne a uzależniające stosowanie farmakoterapii, izolacja w domu, depresyjność.
Trudno jest wskazać jednolite przyczyny nerwic, bo każdy pacjent jest inny i inaczej reaguje. Zazwyczaj podatność na zachorowanie tkwi jednak w nas samych. Choroba częściej dotyka osoby wrażliwe, mające mniejszą odporność na pokonywanie trudności, gorzej radzące sobie ze stresem i presją otoczenia. Źródeł nadwrażliwości szuka się w doświadczeniach z dzieciństwa, bo to one wpłynęły na ukształtowanie się naszej psychiki, jej siły i wewnętrznej odporności. Początkowo wydaje się to być nieprawdopodobne, że np. migrenowe bóle głowy czy nagły napad duszności wyrywający ze sny w środku nocy mają jakiś związek z przeżyciami z dzieciństwa, sprzed 20-stu lat. Okazuje się, że bardzo wiele. Potrzeba jednak cierpliwości, czasu na samopoznanie przy wsparciu psychoterapeuty aby chory mógł powiązać ze sobą kilka faktów. Pacjent sam przed sobą musi przyznać się do pewnych rzeczy, poszukać przyczyn swojego stresu, lęku czy swoich potrzeb. Powinien uświadomić sobie, w jakich sytuacjach występują dane objawy, z czym się one wiążą i czemu służą.Psychoterapia obok tego daje możliwość nauczenia się nowych, bardziej dojrzałych sposobów radzenia sobie w życiu.

mgr Patrycja Sławińska
Zespół Psychoterapeutów Stowarzyszenia MOST
Kielce, maj 2016 r.