„Przeżyłeś połowę czy dopiero pół ?” – o dylematach i niepokojach w kryzysie wieku średniego

 

Kryzys wieku średniego przypada na umowną połowę życia, zatem dla jednych może być to okres po 35 roku życia, dla innych nawet dwadzieścia lat później. Rozumiany potocznie jako „druga młodość”, w której osoby wiodące dotąd dość spokojne i uporządkowane życie, nagle stawiają wszystko na jedną kartę, porzucają dotychczasowych partnerów, szukając nowych związków, wchodzą w romanse, zaczynają uprawiać ekstremalne sporty, dbają o powierzchowność jak nigdy dotąd, ale też w drugą stronę – po okresie skakania z „kwiatka na kwiatek”, poszukują stabilnej relacji czy decydują się na potomstwo, bo to „ostatni dzwonek”. Te zewnętrzne – nieraz karykaturalne dla otoczenia objawy – mają uzasadnienie w wewnętrznym doświadczeniu człowieka.

Kryzys wewnętrzny dotyczy konfrontowania się po raz pierwszy z postrzeganiem swojego życia jako czegoś, co ma koniec, kres i nie możemy tego zmienić. Może zabrzmieć to nieco sztucznie – przecież wszyscy wiemy, że jesteśmy śmiertelni, a życie ma granice, nawet nastolatki „przerabiają” ten temat, fantazjując na temat śmierci i dają temu wyraz w słuchanej muzyce, oglądanych filmach czy szokującym wyglądzie (upiorne makijaże, czerń, itp.). Jednak motywem jest wówczas przede wszystkim bunt przeciwko rodzicom i sprawdzanie ich granic czy lęk przed dorosłością. Natomiast w wieku średnim doświadczamy realnego lęku przed własnym przemijaniem (choć często pozostaje on nieuświadomiony). Jest już bliżej niż dalej, po okresie wspinania się na szczyt i osiągania różnych celów (rodzinnych, zawodowych, pasji), mamy coraz mniej czasu, coraz mniej szans na coś nowego, słabnie nasza sprawność, itp. Mija „złoty okres”, już się „dobrze nie zapowiadamy”, otoczenie i my sami analizujemy co straciliśmy, czego nie osiągnęliśmy, czego nie spróbowaliśmy, czego zabrakło, co mogliśmy zrobić inaczej? Wrażenie przemijalności wzmaga fakt, że znajomi – równolatkowie zapadają na różne choroby, nieraz poważne, rodzice starzejąc się zaczynają potrzebować naszej pomocy i oparcia, dzieci przechodzą bunt nastolatka, co mocno konfrontuje z tym, że nie możemy zachować ich tylko dla siebie i mieć wpływ na ich ostateczny los. Psychoanalityk O. Kernberg tak podsumowuje ten moment : „ wczorajszy rodzic „rewolucjonista” odkrywa w sobie, poprzez nieoczekiwaną zmianę w swym bezpośrednim układzie rodzinnym, dzisiejszego obrońcę autorytetu i potencjalnego „reakcjonistę”.”.

Jedną z podstawowych obron przed doświadczaniem starzenia się jest zaprzeczenie. Jego przejawem jest wzmocnienie i nasilenie wzorców zachowań, które były źródłem gratyfikacji w przeszłości, a obecnie nie spełnią już oczekiwanych efektów, szczególnie w dłuższej perspektywie. Takie postawy widoczne są u osób intensywnie pielęgnujących wizerunek nastolatka, wiążących się z dużo młodszymi partnerami czy obsesyjnie oddającym się zajęciom charakterystycznym dla pokolenia swoich dzieci, a nawet wnuków. Większe zakorzenienie w swoim etapie życia, świadome określanie swojej tożsamości jako człowieka w wieku średnim, przymusza jednostkę do zanurzania się w obawach dotyczących przyszłości, poczuciu utrat i zazdrości wobec dorastających dzieci, przed którymi świat stoi otworem. Zatrzymując się dajmy na to przy partnerce w swoim wieku, mężczyzna konfrontuje się z własną przemijalnością, co nieuchronnie wzbudza strach. W dłuższej perspektywie czasowej dochodzi do bolesnej konfrontacji, że triumfalna droga od jednej gratyfikacji do kolejnej i tak się skończy.

Kolejną obroną tego okresu jest dewaluacja poprzez odbieranie wartości i znaczenia otaczającej rzeczywistości – relacjom, doświadczeniom, zainteresowaniom czy możliwościom, które nieraz były istotne w życiu. To nic innego jak konserwatyzm poglądów u osób, które miewały w młodości bujne doświadczenia w różnych sferach. Pod fasadą kryją one dewaluację skierowaną na to, co nowe, a dla nich już niedostępne. W ten sposób, nie mogąc osiągnąć czegoś samemu, realizują strategię zawistnego odbierania innym, np. autorytarnie zakazując czegoś własnym dzieciom.

Efektem trudności przejścia przez kryzys jest często reakcja depresyjna, która następuje, kiedy człowiek nie jest już w stanie dalej dokarmiać się iluzjami młodości czy fantazjami na temat własnej wszechmocy. Coraz trudniej tłumić uczucia żalu i winy, które pojawiają się w związku z uświadamianiem sobie własnego wkładu w niszczenie dotychczasowych relacji czy wartości. Często towarzyszą temu reakcje hipochondryczne, które nie są potwierdzone realną chorobą somatyczną czy dziwactwa i rytuały zdrowotne. Jest to czas przełomu, kiedy ludzie zgłaszają się na psychoterapię często po raz pierwszy, nie mając jasności, co jest problemem – niby poukładane życie, a coś nie gra, emocje nie nadążają za osiągnięciami. Albo przeciwnie – chcą coś zmienić, bo tracą sens dotychczas podejmowanych wyborów.

Kryzys wieku średniego może przebiegać mniej burzliwie, jeśli górę bierze w nas akceptacja tego momentu w życiu i ludzi, którzy są dla nas znaczący, jako czegoś, co jest naszym wyborem i oparciem. Psychologicznie jest to moment, kiedy możemy lepiej rozumieć własnych rodziców z ich przeszłymi i aktualnymi ograniczeniami i przez to być mniej restrykcyjni i autorytarni wobec dojrzewania własnych dzieci. Ważne jest rozwijać w sobie zdolność czerpania przyjemności z osiągnięć dzieci i hamowania wobec nich uczuć zawiści związanej z powolną utratą możliwości kreacji własnego życia. Prawidłowe przejście przez kryzys łączy w sobie zachowanie zdolności do miłości i troski wobec najbliższych, przy jednoczesnym uznaniu swojej niedoskonałości – przyjęcie realistycznej refleksji na temat swojego charakteru, zachowań i odtwarzania określonych wzorców relacji z ludźmi. W doświadczanych stratach, związanych również ze śmiercią bliskich osób, dziadków czy rodziców, ważne jest wewnętrzne ułożenie rodzinnych historii w taki sposób, aby zachować i pielęgnować to, co dobre i przekazywać to młodszemu pokoleniu. Warto pamiętać, że nasza misja się jeszcze nie skończyła, wciąż możemy przyjemnie pożyć, nie wszystko za nami, choć wszystkiego już mieć nie będziemy.

mgr Urszula Misiuna

Psychoterapeuta
Stowarzyszenie Psychoterapii PoRzumienie

Kielce, wrzesień 2017 r.