Mamą być nie jest łatwo – o emocjach, które w matkach budzą zakłopotanie.

Macierzyństwo to czas budowania relacji ze swoim maleńkim dzieckiem. Czas towarzyszenia i wspierania go we wzroście i rozwoju ku samodzielności. Czas wzruszeń, uśmiechu i nie tylko …

            Nowa sytuacja w jakiej znajduje się kobieta już w okresie ciąży wiąże się z szeregiem mieszanych uczuć. Od radości i poczucie spełnienia, po złe samopoczucie spowodowane porannymi mdłościami, lękiem związanym
np. z badaniami prenatalnymi czy zagrożoną ciążą. Czasem może towarzyszyć rozczarowanie czy złość na pojawiające się zmiany ciała (tycie, rozstępy, itp.). Podobne odcienie emocji mają swoją obecność w momencie, gdy kobieta staje się mamą. Szczęście miesza się z niewyspaniem, zmęczeniem. Radość karmienia piersią napotyka na kłopoty czy ból. Potrzeba przeorganizowania świata
z uwzględnieniem niemowlęcia i jego potrzeb na miejscu pierwszym też niesie za sobą różne uczucia.  Przychodzi czas by spotkać się tym co nowe. Pożegnać
z dotychczasowym życiem – przynajmniej na jakiś czas. Wszystko to może wpływać na napięcie w relacji z dzieckiem, ojcem dziecka. Może budzić poczucie pogubienia, niezrozumienia, opuszczenia, wstydu, bezradności i wielu innych.

Szczere przyznanie się do stanu wewnętrznego, „macierzyńskiego miszmaszu” nie jest łatwe. Budzi poczucie odmienności i winy. Czy doba matka ma prawo być zła na swoje małe dziecko? Czy mama może mieć dość swojej absorbującej córki? Czy to normalne? Jak przetrwać i dobrze wychować swoją latorośl?

Zdecydowana większość matek jest wystarczająco dobra. To znaczy,  że potrafią one dobrze zajmować się swoimi dziećmi pomimo frustracji, zmęczenia i złości.  Wystarczająca dobra matka – to pojęcie wprowadzone przez brytyjskiego pediatrę i psychoanalityka Donalda Woods Winnicotta. Oznacza ono, że matka potrafi być swojemu dziecku oddana, dopasowywać się do niego i dzięki temu orientować się i odpowiadać na jego potrzeby. Wystarczająco dobra matka to taka, która gratyfikuje ale i frustruje swoje dziecko aby mogło ono rozwijać się, zdybywać nowe umiejętności.

W początkowym okresie rozwoju dziecka ważne jest aby matka, od której dziecko jest całkowicie zależne, próbowała rozpoznawać różnice w potrzebach swojego dziecka. I zazwyczaj dość szybko tak się dzieje. Matki intuicyjnie wiedzą
i rozróżniają rodzaj płaczu dziecka z powodu głodu, odczucia zimna, bólu, itp. Ważne jest wówczas znalezienie przez matkę w sobie miejsca do pomieszczania uczuć swoich i dziecka oraz zrealizowania jego potrzeb. Są dzieci, które mogą to ułatwiać. Nie mają kolek, bywają pogodne, chętnie nawiązują kontakt. Ale są też dzieci trudniejsze: częściej płaczą, gryzą, są kapryśne. Ta sama mama, gdy dziecko jest pogodne będzie bardziej zadowolona i pewniejsza siebie, a co za tym idzie, łatwiej jej będzie znosić nieprzyjemne momenty w relacji z dzieckiem. Będzie mogła ona również spokojniej poznawać swoje dziecko i łatwiej jej będzie rozwijać się jako matce w kolejnych etapach rozwojowych, podejmować ciągle nowe zadania. W drugiej sytuacji zaś, gdy dziecko jest trudniejsze w opiece matka może być niepewna siebie, zła na siebie i dziecko. Może być jej trudniej szukać powodów i sposobów na złagodzenie płaczu dziecka. Stąd przyznawanie się w sobie i do bliskich do zmęczenia i trudnych emocji jak bezradności, zniecierpliwienie, rozczarowanie może nieść ulgę i dawać wsparcie. Młode mamy chętnie rozmawiają o swoich dzieciach, korzystają z porad innych mam, czerpią z ich doświadczeń. Czasem usłyszenie, że tak może być, że to etap rozwoju może być bardzo pomocne – wyciszać, uspokoić czy dać nadzieję.

Wraz ze zdobywanymi przez dziecko nowych możliwości i umiejętności: raczkowanie, chodzenie, mówienie, pojawiają się nowe wyzwania i dla mam. Pełne ciekawości dziecko, w poczuciu swojej super mocy,bez umiejętności przewidywania konsekwencji swych działań, jest chętne do poznawania świata. Niejednokrotnie żywiołowe dziecko tuż przy obecności mamy przewraca się, nabija guzy, itp. Sytuacje takie wymagają od matek spokojnego (mimo wszystko) towarzyszenia, często myślenia za dwoje. Radzenie sobie z przeżywaniem poczucia winy, gdy naturalnie wszystkiego się nie przewidzi i nie uchroni dziecka przed stłuczeniem, zjedzeniem piachu, itp. jest kolejnym zadaniem dla mam. Ograniczenia ze strony matek będą budzić bunt i z złość u maluchów. Kopanie, krzyk, próba wydostania się z mocnego uścisku, gdy dziecko jest przenoszone z miejsca, gdzie jest nie dla niego niebezpiecznie, jest trudne do cierpliwego przyjmowania. Dodatkową trudność przynosić będą te same sytuacje w miejscach jak np. sklep, placu zabaw, imieniny u babci.  Wymagają od matek radzenia sobie ze wstydem, wzrokiem innych i czasem nikomu niepotrzebnymi komentarzami. Ważne jest by wówczas lęk i wstyd matki nie paraliżował dziecka, nie blokował jego rozwoju, wyobraźni, ciekawości. Każda taka sytuacja jest przecież chwilą uczenia młodego człowieka zasad społecznych, akceptowanych zachowań, umiejętności kontrolowania swoich emocji.

Podobne „niespodzianki” obciążające matki mogą mieć miejsce, gdy dziecko nabywa umiejętność mowy. Daje to dużo satysfakcji, ułatwia komunikację, bawi, gdy dziecko tworzy swoje słowa, czy odmienia jej po swojemu. Ale z drugiej strony czując się z mamą bezpiecznie może mówić, co mu się nie podoba, czego nie chce. Może i często świetnie trafia swoimi komentarzami w czułe punkty mamy. Może wówczas zasmucać, rozczarowywać, rozzłaszczać. W różnych sytuacjach jak, np. w przedszkolu dziecko może opowiadaćtak jak rozumie relacje rodziców, w sklepie głośno komentować kogoś wygląd, itp.

I tak można by mnożyć przykłady. Rozszerzać trudności matek do kolejnych etapów rozwojowych, aż do dorosłości. Choć i to nie jest końcem myślenia o dziecku, jego drodze życiowej.

Każdego dnia dziecko oprócz radości, dumy i satysfakcji wprowadza matkę i siebie w nieznane. Potrzebuje przewodnika po nieznanym świecie. Uczy się od matki norm i zachowa społecznych. Poznaje swoje uczucia, z czasem uczy się nad nimi panować. Jeśli weźmie się pod uwagę koszty jakich wymaga stała opieka nad dzieckiem – tj. fizyczne i psychiczne zmęczenie, poczucie utraty wolności, specyficzny dla niektórych bardzo monotonny rytm dni, to uczucia złości i niechęci są całkowicie normalne. Na szczecie mimo tych czasem „upiornych”i obciążających stanów (często przez matki określane jako wstydliwe, bywa, że zaprzeczone czy wyparte) większość matek potrafi być dla swoich dzieci wystarczająco dobra. Poczucie leku, agresji, rywalizacji i zmęczenia nie przeszkadza w powrocie do ponownego tulenia, tłumaczenia, sprzątania po dziecku, dawaniu kolejnej szansy, ponownego zaufania.

Każda matka cały czas uczy się swojego dziecka i rozwija jako matka. 


mgr Patrycja Sławińska
Psychoterapeuta
Stowarzyszenie Psychoterapii PoRozumienie